Maui w jeden dzień, czyli praktyczny przewodnik po hawajskiej wyspie

Czy da się objechać wyspę w ciągu jednego dnia? – Z całą pewnością tak, ale wymaga to dobrej organizacji i wcześniejszego ustalenia planu. Wstając o świcie, z powodzeniem uda Wam się zobaczyć najbardziej strategiczne miejsca i poznać nieco bardziej dziką stronę wyspy. Dzisiaj podzielę się z Wami najciekawszymi miejscami na Maui, które odwiedziliśmy przy okazji naszego roundripu. Polecę Wam także inne atrakcje – nieco bardziej stacjonarne, które nie wiążą się z koniecznością wypożyczenia samochodu. No to w drogę!

Roundtrip po wyspie


Dla przejrzystości odbioru przygotowałam dla Was mapę wyspy z oznaczonymi punktami, które odwiedziliśmy. Nawiasem mówiąc, nie miałam pojęcia, że google maps ma tak genialne funkcje! Chciałam robić to nieco bardziej prymitywnie, „ręcznie” oznaczając punkty na mapie, ale na szczęście mój mąż zobaczył co wyrabiam i w porę pokazał bardziej optymalne rozwiązanie. Dzięki temu oszczędziłam sporo czasu, a ta forma wydaje się być zdecydowanie bardziej przejrzysta.

Ale do rzeczy!

Wyruszyliśmy z miejscowości Kaanapali, w której spędziliśmy cały nasz pobyt na wyspie Maui.

  1. Pierwszym punktem naszej wycieczki było Ho’okipa Beach Park, czyli plaża przy której surfują profesjonaliści. I słowo profesjonaliści wcale nie jest tu przesadzone, gdyż warunki jakie tam panują wymagają od surferów posiadania nie lada umiejętności. Fale osiągają wysokość nawet 2,5 metra, a do tego wieje silny wiatr, który jest warunkiem koniecznym dla uprawiania tego sportu. Warto zatrzymać się na chwilę i poobserwować, bo poczynania surferów są imponujące.
    IMG_0739_Fotor
  2. Po obejrzeniu pokazu umiejętności surfingowych, udaliśmy się w kierunku Twin Falls Maui Waterfall, gdzie wędrując niewiele ponad 20 minut docieracie do całkiem fajnych wodospadów. W około jest mnóstwo zieleni, słychać dźwięki przepływającej wody. Powietrze przy tym jest bardzo wilgotne. W konfrontacji z Manoa Falls na Oahu, Twin Falls nie są może aż tak spektakularne, tym niemniej warto się tam udać ze względu na ciekawą roślinność na szlaku prowadzącym do wodospadów.
  3. Na Maui możecie skosztować pysznego lokalnego chlebka bananowego. Moim zdaniem, najwłaściwsze wydaje się określanie go mianem placka albo domowej roboty ciasta. Jadąc w kierunku miejscowości Hana, w zasadzie na każdym kroku możecie dostrzec szyldy reklamujące banana bread. Koniecznie spróbujcie, bo to lokalny przysmak. Polecam Wam również napicie się wody kokosowej ze świeżo wydrążonego kokosa🤩🤩🤩 ! Tego typu rarytasy dostępne są tutaj na każdym kroku.  Nie najedzcie się jednak za bardzo, bo punkt czwarty to kokosowe krewetki w kultowym Island Chef!
  4. Udając się z kierunku czarnej plaży – po postoju na bananowy chlebek, natraficie na skupisko food trucków. Jednym z nich jest Island Chef, który słynie z coconut shrimpczyli krewetek w kokosowej panierce podawanych na słodko z kilkoma sosami. To lokalny przysmak, którego jak dotychczas nigdzie indziej nie spotkałam. Osobiście nie jestem fanką słodkiego (wiem, jak to musi dziwnie brzmieć w ustach dziewczyny, bo przecież każda dziewczyna uwielbia słodycze) i zdecydowanie bardziej wolę potrawy serwowane na ostro czy słono, tym niemniej to ciekawe połączenie smaków. Spróbujcie i przekonajcie się sami! Zamówiliśmy tzw. special plate’y, które składały się ze wspomnianych krewetek i ryby w panierce, która była fenomenalna! Do dzisiaj pamiętam jej smak! Doskonale pamiętam również ból brzucha po tym, gdy zjadłam jej sporo za dużo… Była tak smaczna, że nie potrafiłam sobie odmówić. Porcje są naprawdę solidne i –  jak na food trucki – wcale nie takie tanie. Za wspomniany special plate zapłaciliśmy aż 25 dolarów od osoby. Ale i tak było w warto!
  5. Punktem obowiązkowym podczas zwiedzania wyspy z pewnością jest Waianapanapa State Park, czyli plaża z czarnym piaskiem. Ów piasek to nic innego jak pozostałości wulkaniczne, gdyż na Maui znajduje się aktywny wulkan Haleakalā. Plaża jest ogólnodostępna i z powodzeniem można się tam kąpać. Nie ma tam jednak zbyt wiele miejsca na wylegiwanie się na słońcu, gdyż plaża jest dość wąska i mocno oblegana przez turystów. Zaparkowanie samochodu graniczy z cudem! Ale mimo to warto się tam wybrać, bo to niecodzienny widok: czarny piasek w konfrontacji z błękitną wodą robi niesamowite wrażenie! Ponadto, nie są to widoki, do których przywykliśmy mieszkając w Europie.
    IMG_0819_Fotor
  6. Następnie udaliśmy się na teren parku narodowego Haleakalaa dokładniej do miejscowości Kipahulu, gdzie swój bieg rozpoczyna szlak Pipiwai, prowadzący do bambusowego lasu. Dotarcie do niego zajmuje około godzinę – po minięciu drugiego mostu ujrzycie już pierwsze bambusy! Sam szlak jest zdecydowanie dłuższy, więc jeśli planujecie pokonać go w całości, musicie poświęcić na to nieco więcej czasu. My mieliśmy spore opóźnienie, więc ograniczyliśmy się jedynie do bambusowego lasu. Wędrując wspomnianą trasą po drodze spotkanie mnóstwo wodospadów i nietypowych drzew. Spójrzcie tylko na te zdjęcia:
  7. Ostatnim punktem wycieczki był wulkan Haleakala, na który niestety nie udało nam się dotrzeć. Po drodze zastał nas zmrok, więc podziwianie krateru było niemożliwe. Dodatkowo, samo dotarcie na szczyt wulkanu – po przekroczeniu granic parku – zajmuje przeszło godzinę jazdy. Drogi na wyspie są bardzo kręte i jednopasmowe, co nie sprzyja sprawnemu podróżowaniu. Dodatkowo, nie ma tam internetu, więc jesteście zdani na samych siebie albo na aplikację mobilną „Road to Hana”.  Osobiście polecam Wam jednak wybór tego pierwszego sposobu, gdyż porzucenie telefonu i podróżowanie z mapą w ręku to coś, co tak rzadko nam się dzisiaj zdarza…

    Podsumowując: myślę, że założony przez nas plan jest całkiem możliwy do spełnienia w całości, o ile dzień rozpoczniecie odpowiednio wcześnie. My udaliśmy się na nasz trip dopiero przed 9.00 rano i myślę, że gdybyśmy wyjechali między 6.00 a 7.00 to z pewnością udałoby nam się dotrzeć na zachód słońca na wulkan. Przypomnę, że w listopadzie słońce zachodzi tam na krótko przed 18.00, więc warto być na to przygotowanym i przybyć nieco wcześniej. Jeśli miałabym dokonać jakichś modyfikacji w moim planie i coś Wam doradzić, to myślę, że punkt 2 (Twin Falls Maui Waterfall) oraz 6 (szlak Pipiwai) są do siebie całkiem zbliżone, a w zasadzie Pipiwai trail – szczególnie ze względu na obecność wodospadów, może być alternatywą dla Twin Falls. Z drugiej jednak strony wędrówka po Twin Falls jest bardzo krótka i przyjemna, więc może nie ma sensu z niej rezygnować…? Na te i inne pytania będziecie musieli jednak odpowiedzieć sobie sami, zważając na własne upodobania i oczekiwania. Podrzuciłam Wam pewną inspirację – reszta zależy już tylko od Was:)

Inne atrakcje na wyspie

Poza roundtripem po wyspie, który gorąco Wam polecam, Maui oferuje szereg dodatkowych atrakcji w zależności od upodobań. Dla mnie absolutnym numerem jeden jest ocean, dlatego wszystkie rozrywki skoncentrowały się właśnie wokół niego. Powiedzenie, że woda w oceanie jest ciepła z pewnością nie jest przesadą. Do tego ten błękitny kolor! Jeśli podobnie jak my lubicie wodę, polecam Wam wybranie się na rejs połączony z nurkowaniem. Może uda Wam się zobaczyć żółwie morskie lub delfiny!

Nurkowanie w zatoce Molokini

Zdecydowaliśmy się na rejs statkiem do krateru wulkanicznego Molokini, gdzie mogliśmy podziwiać rafę koralową, a na następnym „przystanku” – żółwie morskie! Miałam to szczęście, że upatrzyłam jednego! Popatrzcie tylko na te zdjęcia:

Wycieczka rozpoczęła się o świcie, bo wypłynęliśmy z portu chwilę po 7.00 i trwała do 13.00. W cenę 100$ wliczone były akcesoria do snorkelingu oraz posiłki: śniadanie i lunch. Za dodatkową opłatą, można było pod okiem instruktora spróbować snuba divingu, czyli nurkowania ze specjalnym urządzeniem – rurą podłączoną do zbiornika z powietrzem, dryfującego na powierzchni wody.

Romantyczny rejs statkiem

Kolejna wycieczka, na jaką się wybraliśmy nie była już tak aktywna, ale należała do mojej ulubionej kategorii: „full romanica”😂. Był to rejs statkiem połączony z kolacją i muzyką na żywo. Nawiasem mówiąc, jeśli tylko Wasz mąż, chłopak czy towarzysz życia znajduje w sobie pokłady tak daleko idącej romantyczności, że sam proponuje Wam taki rejs, to trzeba z tego prędko korzystać, bo zaraz pewnie mu przejdzie…  A tak na poważnie – taka wyprawa to całkiem fajna alternatywa dla zwyczajnej kolacji. Nie rozważałabym go jednak w kategorii atrakcji  „must-see”.

Oferty wskazanych przeze mnie wycieczek możecie znaleźć zarówno w internecie, jak i na u lokalnych sprzedawców, którzy na każdym kroku reklamują swoje usługi. W Kaanapali, w którym mieszkaliśmy było ich multum. Kupując kilka wycieczek możecie dostać sensowny rabat, więc nie miejcie oporów, aby o niego zapytać:) Pytacie też mieszkańców o to, co ich zdaniem warto zobaczyć na wyspie, gdyż ich rady są doskonałą inspiracją do planowania podróży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s