Które wyspy wybraliśmy podczas naszego pobytu na Hawajach i dlaczego?

Planując nasz pobyt na Hawajach mieliśmy dwa główne cele: zobaczyć możliwie jak najwięcej oraz solidnie wypocząć wylegując się przy rajskiej plaży. O ile ten pierwszy cel udało nam się zrealizować w stu procentach, to z tym wypoczynkiem aż tak bym nie przesadzała. Wstawaliśmy bardzo wcześnie rano, aby zobaczyć możliwie jak najwięcej, przez co został nam tylko jeden „wolny” dzień na totalny relaks! Nawet gdyby zostało ich trochę więcej, to i tak byłoby za mało – wakacje przecież nigdy nie są wystarczająco długie!

Nasz pobyt na Hawajach trwał 10 dni i za cel podróży obraliśmy sobie dwie wyspy: Oahu i Maui, na których przebywaliśmy odpowiednio 4 i 6 dni.

Trochę statystyk

Oahu to wprawdzie dopiero trzecia co do wielkości wyspa Hawajów, ale za to najgęściej zaludniona i najczęściej odwiedzana przez turystów. Zamieszkuje tam blisko 900 tysięcy ludności, z czego ponad 1/3 to mieszkańcy Honolulu. Wyspę rocznie odwiedza aż 5 milionów turystów!

Maui natomiast jest drugą co do wielkości wyspą archipelagu, ale również drugą najchętniej wybieraną destynacją wśród przybyszów. Według Wikipedii wyspę zamieszkuje blisko 100.000 osób, podczas gdy Pan u Uberze zarzekał się, że niewiele ponad 60.000. Komu tu zatem wierzyć…? Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że Maui odwiedzana jest rocznie przez ponad 2 miliony turystów.

Mapa Hawaje_Fotor

Dlaczego Oahu?

Od zawsze chciałam zobaczyć Honolulu! Fascynowało mnie, że to miasto tętni życiem zarówno za dnia jak i w nocy, a przy tym może pochwalić się jedną z najpiękniejszych plaż na całych Hawajach. Waikiki Beach stała się Mekką dla surferów z całego świata!

Honolulu jest pełne kontrastów: z jednej strony to luksusowe butiki i bogaci turyści, z drugiej zaś rzesze bezdomnych na ulicach. Oahu – o czym wspominałam już w poprzednim wpisie, mocno związane jest również z wydarzeniami II Wojny Światowej. Amerykańskie jednostki wojskowe stacjonujące na Oahu (Pearl Harbour) stały się celem niespodziewanego ataku Japończyków, a w konsekwencji bezpośrednią przyczyną włączenia się Stanów Zjednoczonych do wojny.

Oahu to przecież nie tylko sama historia. Wyspa jest cudownie zielona. Możecie tam spotkać potężne góry porośnięte bujną roślinnością przypominającą dżunglę. Do tego wodospady i mnóstwo hike’ów, z których można podziwiać panoramę wyspy.

Dlaczego Maui?

Wyspa Maui wydała nam się atrakcyjna przede wszystkim ze względu na obecność przepięknych plaż z krystalicznie czystą wodą. Po pobycie w Honolulu mieliśmy ochotę na ucieczkę od miejskiego zgiełku i poznanie nieco bardziej „dzikich Hawajów”. Naszym celem nie było jednak całkowite odcięcie się od cywilizacji: z jednej strony chcieliśmy skonfrontować się z naturą w jej czystej postaci, z drugiej zaś móc wyskoczyć wieczorem na drinka do pobliskiego beach baru. Maui spełniła wszystkie te oczekiwania.

W konfrontacji z Oahu nie jest to aż tak turystyczne miejsce. W dalszym ciągu można jednak spotkać miejsca, do których chyba nawet lokalsi nie zaglądają – szczególnie na południu wyspy. Spójrzcie tylko na te zdjęcia!

Ponadto, na Maui znajduje się Park Narodowy Haleakalā z aktywnym wulkanem o tej samej nazwie, która oznacza „Dom Słońca”. Nie jest ona przypadkowa, gdyż na wulkan co roku przybywają rzesze turystów, aby podziwiać wschody i zachody słońca. Aby udać się tam o świcie konieczne jest posiadanie zgody władz federalnych, dlatego chyba najprościej wybrać się na zorganizowany tour.

Skoro wulkan to także i czarna plaża! Naprawdę robi ona niesamowite wrażenie! Ale to nie wszystko! Na Maui – podobnie jak na Oahu, znajdziecie bujną roślinność, niezliczoną ilość wodospadów i bambusowy las.

Wszystkie te atrakcje opiszę dla Was w kolejnych wpisach w przystępnej formie przewodnika po wyspie.

Gdzie nocowaliśmy?

Na Oahu zatrzymaliśmy się w samym sercu Honolulu, zaledwie 10 minut piechotą od słynnej plaży Waikiki. To był idealny wybór, gdyż nie musieliśmy zmagać się z hałasem dobiegającym z zatłoczonych ulic, a nadto mięliśmy wszędzie blisko. W Honolulu jest mnóstwo hoteli w różnych wariantach cenowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Podczas pobytu na Maui wybraliśmy hotel położony przy pięknej Kaanapali Beach. Plaża była dla nas czynnikiem warunkującym wybór hotelu i co najistotniejsze – musiała spełniać kryterium szeroko pojmowanej „rajskości” – If you know what I mean 😂 Trafiliśmy doskonale, bazując przede wszystkim na tripadvisorowych opiniach. Temperatura wody sięgała aż 27 stopni Celsjusza, więc zanudzając się w oceanie można było doświadczyć przyjemnego uczucia ciepła. Naprawdę nie miałam ochoty stamtąd wychodzić! Szczęściarze mogli natknąć się nawet na żółwie morskie w okolicy.

Sama plaża jest cudowna: szeroka, pokryta białym piaskiem, a w około otacza ją bujna roślinność i palmy kokosowe. Bez obaw – kokos nie spadnie Wam na głowę, gdyż są one regularnie usuwane przez właścicieli pobliskich hoteli.  Wzdłuż całej plaży – między kompleksami hotelowymi, ciągnie się deptak idealny na romantyczne spacery. Uroku temu miejscu dodają także pobliskie pola golfowe, za sprawą których okolica wydaje się jeszcze bardziej zielona.

W samej miejscowości Kaanapali znajdziecie również mnóstwo beach barów i restauracji z lokalną kuchnią w różnych półkach cenowych. Działa tam również „mini galeria” ze sklepami z pamiątkami, biżuterią i ubraniami.

Podsumowując, każda z opisanych przeze mnie wysp jest absolutnie magiczna! Mają kilka punktów wspólnych, ale także i szereg różnic. Właśnie to one spowodowały, że chcieliśmy zobaczyć każdą z nich, aby mieć możliwie najszerszy obraz Hawajów. I udało się! To była podróż mojego życia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s