Co warto zjeść w Las Vegas?

W ostatnim wpisie o Las Vegas, opisując to szalone miasto, wspomniałam Wam m.in. o złocie, blasku i neonach. Mogą one Was na tyle zafascynować, że wciągnięci w wir zabawy zapomnicie o bożym świecie i o … jedzeniu. Aby oszczędzić Wam trudu związanego z poszukiwaniem restauracji, dzisiaj przedstawiam Wam subiektywną listę trzech miejsc w Vegas, w których można całkiem dobrze zjeść.

Ale zanim do tego przejdę, aby wprowadzić w Was nastrój miasta grzechu – posłuchajcie Viva Las Vegas Elvisa Presleya!

Burger u Gordona Ramsaya

To mój absolutny faworyt! Mieści się w Hotelu Planet Hollywood przy samym Stripie. Pierwszy raz odwiedziliśmy to miejsce przy okazji naszej ostatniej wizyty w Las Vegas dokładnie 4 lata temu i już wówczas byliśmy zachwyceni. Serwują tam naprawdę znakomite burgery, truflowe frytki z parmezanową posypką i NAJLEPSZE JAKIE W ŻYCIU JADŁAM KRĄŻKI CEBULOWE ❤ Nie jestem fanką tego typu specjałów, ale tak się do mnie uśmiechały, że nie potrafiłam sobie ich odmówić.

Moje początkowe obawy związane z tym miejscem dotyczyły cen – byłam przekonana, że skoro to restauracja Gordona Ramsaya to z pewnością ceny są niebotyczne! Nic bardziej mylnego! Burger Hells Kitchen – mój absolutny faworyt, kosztuje jedynie 17 dolarów (Nie przeliczajcie na złotówki!). Dodatkowo sądziłam, że skoro Gordon jest Brytyjczykiem, to co on może wiedzieć o amerykańskich burgerach…? Jednak bardzo się myliłam! To była uczta kulinarna dla moich kubków smakowych! Jestem nawet w stanie zaryzykować stwierdzenie, że to najlepszy burger jakiego jadłam dotychczas w Stanach, a to bardzo mocne słowa jak na mnie😜.

Zanim się tam wybierzecie mam dla Was kilka rad:

  • Restauracja jest bardzo popularna i niestety nie prowadzi rezerwacji. Niech Was zatem nie zdziwi gigantyczna kolejka oczekujących na wolny stolik. Nie zrażajcie się! W naszym przypadku czas oczekiwania wynosił około kwadransa. Bądźcie zatem cierpliwi. Gwarantuję, że doznania smakowe zrekompensują Wam nieco dłuższe oczekiwanie.
  • Porcje są naprawdę spore! Dwa burgery + porcja frytek razem z krążkami cebulowymi to było zdecydowanie za dużo dla nas dwojga.
  • Każdy ma swoje preferencje i możliwości, jednak polecałabym Wam zamówienie klasycznego burgera i pół porcji frytek na osobę – najecie się tym do syta!

JaBurritos Sushi Burritos

To było ciekawe odkrycie, stanowiące połączenie kuchni meksykańskiej i japońskiej. Można by powiedzieć, że to sushi w odczarowanej wersji i nieco bardziej budżetowej formie. Czym jest zatem sushi buritos? To rolka stanowiąca mix ryżu, ryby i dodatków, zawinięta w zależności od upodobań w nori, papier sojowy lub tortillę. Mnie osobiście przypomina to pokaźnych rozmiarów rolkę sushi z tą różnicą, że nie jest pokrojona, tylko serwowana w formie wrapa, tak jak burrito. Bardzo fajny, a przede wszystkim smakowity koncept!

Produkty są bardzo dobrej jakości, a do tego w całkiem przyzwoitych cenach. Rolki rybne zaczynają się już od 10 dolarów i są całkiem spore. Jeśli nie jadacie ryb – spokojnie! Miejsce jest przyjazne zarówno weganom jak i wegetarianom. Jaburritos mieści się przy Linq Promenade, prowadzącej do diabelskiego młynu pod następującym adresem: 3545 S. Las Vegas Blvd., Suite L12. Panuje tutaj samoobsługa, a czas oczekiwania jest bajecznie krótki. Gorąco polecam, szczególnie jeśli jesteście fanami sushi!

The Buffets

Musicie wiedzieć, że w Las Vegas bardzo popularne są bufety typu „all you can eat”, funkcjonujące praktycznie w każdym z hoteli przy Stripie. Niektóre z restauracji mają nawet w swojej ofercie nielimitowany alkohol w postaci piwa czy wina. Podczas naszego ostatniego pobytu byliśmy na lunchu w dwóch hotelach: Bellagio (35$/os) oraz The Mirage (30$/os. z nielimitowanym piwem i winem). Mam jednak mieszane uczucia co do tego typu bufetów. Przychodząc tam na lunch macie wrażenie, że w jednym miejscu skumulowały się wszystkie kulinarne wspaniałości świata, podczas gdy jedzenie szczególnie nie zachwyca. Moim zdaniem wynika to w przeważającej mierze ze sposobu przechowywania posiłków, które jak to w bufecie – kiszą się w bemarach.  Ja niestety nie przepadam za tą formą trzymania gorących posiłków, ale myślę, że to już kwestia indywidualnych upodobań.

Niezależnie od tego, bufety są bardzo urozmaicone. Znajdziecie tam kuchnie z całego świata: począwszy od sushi (niestety kiepskiej jakości) po kuchnię chińską, włoską, meksykańską i amerykańską. Do tego szeroki wybór sałat, deserów oraz lodów. Głodni stamtąd z pewnością nie wyjdziecie, ale czy zadowoleni…? To zależy od Was – przekonajcie się sami!

Fish&Chips

Jest jeszcze jedno miejsce, na które chciałam zwrócić Waszą uwagę, a w którym sama niestety nie byłam. Przechadzając się po Linq Promenade natknęliśmy się na fish&chips sygnowane nazwiskiem wspomnianego już Gordona Ramsaya (uprzedzę Wasze pytania – Gordon nie płaci mi za reklamę). Porcje wyglądały bardzo apetycznie: dostajecie rybę razem z frytkami w papierowym boxie. Jako, że sama tam nie jadłam, po więcej szczegółów odsyłam Was tutaj.

IMG_20180930_161833 (1)

To tyle na dzisiaj!

Enjoy your meals in Vegas!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: